Fanatyczni Chojnowianie - FC Chojnów
Aktualnie online
· Gości online: 1

Polecamy
Relacje z GrudziÄ…dza i Rybnika
Relacje

W ciągu ostatnich kilku dni mieliśmy okazję wybrać się, by sławić dobre imię lubińskiego Zagłębia w dwie różne części Polski. Pierwszy wyjazd to wyprawa na północ kraju i mecz z Olimpią Grudziądz. Dokładnie 3 dni później przyszło nam się wybrać do Rybnika na mecz z tamtejszym ROW-em, w ramach rozgrywek o Puchar Polski.

GRUDZIÄ„DZ:
Jako, że w Grudziądzu jest jeden z większych sektorów dla przyjezdnych w I lidze, można było się spodziewać okazałej liczby z naszej strony. Smaczku dodawał fakt, że mecz rozgrywany był na terenach naszych bydgoskich braci, a więc można było liczyć na konkretne wsparcie ze strony kibiców Zawiszy. Początkowo poszła w świat informacja o przysłanych do Lubina 250 biletach, ale jak się później okazało otrzymaliśmy tak, jak każdy pierwotnie zakładał, czyli pełną pulę - 500 sztuk. Zapisy szły jednak trochę opornie i ostatecznie, pomimo dobrego wsparcia od Zawiszy, nie wszystkie bilety znalazły swoich nabywców.

Zbiórka w Lubinie została zaplanowana na godzinę 7 rano, skąd wyruszył jeden autokar. Główna ekipa samochodowa wyruszyła z Lubina nieco po godzinie 8, po drodze starając się nie złapać zbędnego balastu w postaci zastępu mundurowych. Podróż przebiegła dość szybko i o dziwo, mając w pamięci nasze poprzednie wycieczki samochodowe, całkiem sprawnie. W okolicach Szubina została zaplanowana zbiórka, na której dołączają się do nas Zawiszacy, po czym wspólnie kilkadziesiąt aut wyruszyło w sporej asyście policyjnego wahadła do głównego celu naszej eskapady. Wejście na stadion całkiem sprawne, początkowo nawet nie robili problemów osobom chętnym dopisać się do listy, ale później z biegiem czasu furtka dla osób bez biletu się zatrzasnęła i spora część osób już nie dostała możliwości wejścia na obiekt. Część osób skorzystało z tego przywileju, a z kolei część osób z powodu ciągle padającego deszczu postanowiło pozostać na parkingu. Jako się rzekło - przez cały mecz chujowa pogoda dała się nam we znaki i przez zdecydowaną większość meczu na sektorze tylko kilkukrotnie zrywamy się do kilku okrzyków na cześć naszego klubu. W drugiej połowie piłkarze trochę przycisnęli i ożywiło się trochę na naszym sektorze, ale w dalszym ciągu większą część naszego repertuaru stanowiły krótkie spontaniczne okrzyki. Przez prawie cały mecz co jakiś czas w naszym sektorze trwa festiwal pieśni „ANTYosuchowych”. Piłkarze w końcówce wyciągają remis, ale nie to było celem przed meczem, więc wielkiej euforii nie odnotowano ani w naszym sektorze, ani u samych piłkarzy. Jest nad czym w dalszym ciągu pracować, by wspólnie wywalczyć ten upragniony awans do Ekstraklasy.

Kibice Olimpii przez cały mecz, jak na swoją skromną grupkę, całkiem przyzwoicie dopingowali. Przygotowali nawet oprawę składającą się z transparentu o treści: "Wielu odeszło, a my wciąż wierni swoim barwom" w asyście machajek w barwach klubu.

W sumie w Grudziądzu zameldowało się nas: liczba Zagłębia to 180 osób (35 fanatycznych chojnowian), kibice Zawiszy określili się na około 300 osób, ponadto wsparli nas kibice Arki Gdynia w liczbie około 20 głów. Na płocie wylądowały trzy nasze płótna - "Na wyprawie", "OCB'03", "fanatyczni chojnowianie" oraz trzy flagi Zawiszy - "Śródmieście On Tour", "bch", "ZfcI". Po meczu część szybko zawija się do domów, a niektórzy jeszcze raczą się gościną urządzoną specjalnie przez braci z Bydgoszczy.


RYBNIK:
W tym roku losowanie Pucharu Polski można było uznać za umiarkowanie dobre - teoretycznie niedaleko i rywal, którego śmiało można uznać za ogarniętego kibicowsko (co nie jest takie oczywiste na tym szczeblu rozgrywkowym). Termin wyjazdu ustalono na 3 dni po naszych wojażach na północy kraju, więc można było mieć lekkie obawy co do naszej frekwencji. Ostatecznie w Rybniku zameldowaliśmy się w kompromitującej liczbie i nawet nie ma czym za bardzo się tutaj tłumaczyć.

Początkowo wysłaliśmy zapytanie o bilety do władz klubu z Rybnika, po czym w odpowiedzi otrzymaliśmy informację, że za późno złożyliśmy zapotrzebowanie i nas nie wpuszczą na stadion. Później nastąpiła zmiana biegunów i zdecydowali się nas wpuścić, pod warunkiem wysłania listy opiewającej na 100 nazwisk na tydzień przed samym wyjazdem. Została więc wysłana losowa lista, a w międzyczasie prowadzono zapisy pośród faktycznie zainteresowanych wyjazdem ten pucharowy pojedynek. Zbyt wielu chętnych się nie znalazło, więc nawet nie były prowadzone zapisy na autokar, zwyczajnie każdy swoimi ścieżkami dotarł pod stadion. Pod sektorem meldujemy się w 42 osoby (6 z fch), z czego bilet na stadion posiadała zaledwie połowa obecnych. Jak się okazało, działacze klubu z Rybnika nie robili nam żadnych problemów z dopisaniem się do listy pozostałych osób i w komplecie meldujemy się na sektorze około 20 minuty meczu. W tym czasie piłkarze prowadzili już jedną bramką, by ostatecznie zlać przeciwnika czterema i co niektórzy już spoglądali na pucharową drabinkę - widząc nas w maju na Stadionie Narodowym w Warszawie.

Dopingu oczywiście nie prowadzimy, ograniczając się do standardowego w takim zestawieniu osobowym kilkukrotnego zaznaczenia swojej obecności. Przez cały mecz możemy się przysłuchiwać miejscowym, którzy na tak wielkim obiekcie, zgromadzeni w garstkę nawet dawali radę, zupełnie nie przejmując się rosnącym pogromem, jaki zbierali ich piłkarze na boisku. Na tym meczu płot został... w stanie identycznym jakim go zastaliśmy już na miejscu. Po meczu dziękujemy piłkarzom za awans do kolejnej rundy i tutaj małe rozczarowanie - z dwójki Stal Rzeszów i Znicz Pruszków lepszym okazali się piłkarze z Pruszkowa i to podwarszawska miejscowość będzie naszym kolejnym celem wyjazdowym w drodze do finału.

Przed nami wyjazd do innej podwarszawskiej miejscowości - Dolcan Ząbki. Sektor skromny i dość już tych wygłupów, wszyscy do Ząbek!




Poprzedni mecz
19.12.2016r.

Zagłębie Lubin
2:1
Piast Gliwice
Następny mecz
11.02.2017r.

Górnik Łęczna
vs
Zagłębie Lubin
Facebook