Fanatyczni Chojnowianie - FC Chojnów
Aktualnie online
· Gości online: 1

Polecamy
Relacja z Warszawy
RelacjeDo Warszawy wyruszyło z Lubina kilka autokarów, co składało się na liczbę ponad 300 osób, które miały dopingować Zagłębie w meczu inaugurującym nowy sezon. Niestety jeszcze przed Warszawą wpadamy w potężny korek i wiadomo już było, że nie zdążymy na pierwszy gwizdek sędziego. Z „pomocą” dla nas ruszyła fatalna pogoda, co spowodowało przesunięcie rozpoczęcia meczu... Jednak, gdy już na horyzoncie jawił się nam warszawski obiekt, zapadła negatywna decyzja i od razu zostaliśmy zmuszeni do powrotu.

Tymi słowami można było opisywać naszą pierwszą tegoroczną eskapadę, która liczbowo prezentowała się dobrze. Tak niestety nie można powiedzieć o tej, która miała miejsce ostatnio. Stracone nadzieje na poprawę sytuacji naszego produktu „piłkarskopodobnego”, protest w tej sprawie, brak organizowanego wyjazdu no i ostatecznie - środek tygodnia sprawiły, że na podróż zdecydowało się nieco ponad 50 osób. W tej liczbie znajdowało się 16 fanatyków z Chojnowa, co biorąc pod uwagę wszystkie czynniki wyżej wymienione, jest z pewnością liczbą godna uznania. Tym wyjazdem również zakończyliśmy już rundę jesienną, która w naszym wykonaniu była bardzo dobra. Daje to sporo nadziei na to, że w rundzie wiosennej dodatkowo poprawimy nasze statystyki i poniżej pewnego poziomu już zwyczajnie schodzić nie będziemy!

Co do samego spotkania, to z wiadomych przyczyn dopingu nie prowadzimy, na tym wyjeździe nie zawisła też ani jedna flaga. Czyli – jak by nie patrzeć - zaprezentowaliśmy się trochę mizernie, ale tego się można było spodziewać... Nikt w takiej sytuacji nie będzie udawał, że wszystko jest w porządku i bawił się na całego, gdy piłkarze z nami jawnie lecą w chuja. Wejście na obiekt, mimo naszej liczby, znacznie wydłużone różnymi kontrolami i spisywaniem przez policję każdego z osobna. Wszystko to sprawiło, że w większości meldujemy się jakiś kwadrans po rozpoczęciu spotkania. Napisałbym w komplecie, ale tradycja na stadionie Legii nakazuje wstrzemięźliwość w używaniu tego typu słów... No i jak się okazało, dość liczny procent naszej grupy jednak spędził mecz w towarzystwie mniej lub bardziej spiętych ochroniarzy. Legia dopingowała z przebłyskami, niekiedy potrafili wrzasnąć naprawdę mocno, zwłaszcza gdy przyłączał się do śpiewów cały stadion. Wówczas natężenie decybeli znacznie wzrastało. Wydarzenia na boisku takie, jak każdy się mógł spodziewać jeszcze grubo przed meczem.

Po zakończeniu meczu, o dziwo, nie jesteśmy trzymani za długo na sektorze i, jak na legijne standardy, nawet szybko się nas pozbyli. Droga z powodu licznych remontów tzw. „Gierkówki” znacznie się przedłużała, ale przynajmniej nasza grupa melduje się w domach w okolicach godziny 3. Możemy już teraz tylko jakoś przetrwać zimowy marazm i ze zdwojoną siłą wiosną powrócić na wyjazdowy szlak! Co wypadałoby wspomnieć, na tym wyjeździe wspierała nas licząca 7 osób grupa Arkowców, za co wypadałoby im tutaj serdecznie podziękować!




Poprzedni mecz
19.12.2016r.

Zagłębie Lubin
2:1
Piast Gliwice
Następny mecz
11.02.2017r.

Górnik Łęczna
vs
Zagłębie Lubin
Facebook