Fanatyczni Chojnowianie - FC Chojnów
Aktualnie online
· Gości online: 1

Polecamy
Relacja z Derbów
Relacje

Derby. Dla wielu jest to najbardziej wyczekiwany mecz w rundzie, w końcu jest to walka o prymat w województwie. Do naszej dyspozycji dostaliśmy 2 tysiące wejściówek, więc pierwszy raz od czasu powrotu Malinowych do Ekstraklasy najmniejszym zmartwieniem było to, jak podzielić te bilety wśród zainteresowanych. Powstał za to inny problem, czy w związku z niewygodnym piątkowym terminem damy radę stawić się w komplecie na trybunach wrocławskiego stadionu...


Przed wyjazdem rozpatrywane były wszystkie możliwości dotarcia pod stadion, choć od samego początku w grę w zasadzie wchodziła jedna - autokarowa. Nie ma co tu ukrywać, wyjazd z gatunku trudnych logistycznie. W związku z nakazem wyjazdu wyłącznie autokarowego trzeba było zapewnić tyle autokarów, ile osób chętnych się zapisze. Ostatecznie lista opiewała na 1357 osób, co z kolei przełożyło się na rekordową w naszych realiach liczbę autobusów. Odnośnie naszej liczby - za oficjalną uznajemy wspomnianą wcześniej 1357 osób i z niemałym rozbawieniem przyglądamy się wrocławskim kalkulatorom, którzy zdążyli nas naprędce oszacować na 1290 osób. Tym bardziej jest to zabawne, że przecież krzesełka na Stadionie Miejskim we Wrocławiu są w barwach zielonych, a nie Miedziowych. Idąc tropem dawnych rozkmin przeciwnika, to my powinniśmy im zmniejszyć liczbę osób w młynie ze względu na zlewanie się ich koszulek z barwami stadionu. Nie stawiamy sobie jednak za wzór ekipy, która w ostatnim czasie robi za hurtownię flag i takie liczbowe dowartościowywanie się nas nie interesuje. Stawiamy na rzetelny opis faktów - pomimo sporej mobilizacji nie wykorzystaliśmy całej puli, zatem zwyczajnie się nie popisaliśmy i tyle w tym temacie. Być może gdyby to był termin sobotni, wówczas nasza liczba byłaby bardziej okazała, ale teraz w sumie szkoda czasu na gdybanie. Z drugiej strony w naszym przypadku każda liczba powyżej tysiąca jest już duża i w takich przypadkach zawsze się trafią osoby, które zaliczają swój debiut, bądź też niekoniecznie znają wszystkie zasady panujące w kibicowskich realiach. Każdy z nas gdzieś kiedyś debiutował i taki wyjazd może sprawić, że niejeden złapie bakcyla i zacznie częściej zwiedzać kraj, przemierzając setki kilometrów za Zagłębiem!


W dniu meczu zostały zaplanowane dwie większe zbiórki. Główna miała miejsce w Lubinie, druga - mniej liczna - w Chojnowie, z którego odjechało w silnej eskorcie policyjnej 5 autokarów. W tym 2 autokary chojnowian, co przełożyło się na liczbę 110 osób dopingujących Zagłębie w meczu derbowym. Na miejsce naszej zbiórki dojeżdżają koledzy z okolicznych fanklubów tj. Bolesławca, Lwówka Śląskiego czy Złotoryi i w komplecie ruszamy około godziny 16. Na rogatkach Legnicy dołączają do nas pozostałe autokary, które swoją zbiórkę miały w Lubinie. Przejazd pomimo tak stosunkowo bliskiego wyjazdu strasznie się dłużył za sprawą policji. Zablokowane oba pasy ruchu na autostradzie, helikoptery i towarzysząca nam armatka wodna. Nie, to nie jest relacja z Bliskiego Wschodu, tylko zabezpieczenie naszego przejazdu...


Pod bramami wrocławskiego stadionu meldujemy się 3 godziny przed pierwszym gwizdkiem i rozpoczynamy długi proces wchodzenia. Jesteśmy dzieleni na około 100 osobowe grupki, które później muszą przejść przez kilka bramek, by dopiero móc postawić nogę na sektorze. Nadgorliwi ochroniarze każą zdejmować buty, po czym ochoczo zaglądają do środka. Widać, że po zeszłorocznej wizycie i bombardowaniu petardami ktoś tam postanowił popuścić wodze swojej zboczonej fantazji i nakazał bardziej wnikliwe sprawdzanie. Niestety, na bramce również odbiła się przygotowana okazjonalna oprawa, specjalnie zrobiona pod wymiary specyficznego sektora dla przyjezdnych na stadionie we Wrocławiu. Również kartoniada, która miała być dopełnieniem sektorówki, zatrzymała się na bramkach. W obu tych przypadkach argumentacja była taka sama - pirotechnika. Jednak służby "bezpieczeństwa" licząc, że po zarekwirowaniu elementów oprawy nie będzie świecidełek na sektorze, zwyczajnie się przeliczyły. W drugiej połowie podczas chaosu z flag zostało odpalonych trochę elementów pirotechniki, takich jak stroboskopy czy ognie.


Doping jak to przy okazji pojedynków derbowych. Większą część repertuaru stanowiła wymiana uprzejmości pomiędzy obiema ekipami. My skupiliśmy się bardziej na przypominaniu Malinowym o ich ostatnich przypadkach rozdawania flag komu popadnie oraz jednej śliskiej dla nich sprawy. "Wielkie" - słowo klucz w tym przypadku. Nawet relacja wrocławskich "bohaterów z busa", jak to "heroicznie" bronili swoich flag w Hiszpanii, gdy ich zaatakowała grupka lewaków z Sevilli, nie zmieni jednego faktu - "Zawsze i wszędzie WIELKIE jest tylko ZAGŁĘBIE". Wracając do kwestii dopingowania oraz "smarowania" przeciwnika wymyślnymi hasłami, ktoś w Śląsku poszedł na całość i dał popis swojej inwencji twórczej. Bardzo słaba przyśpiewka o Kreciku to kwintesencja tego, na co ich stać na tym polu. Dla nich to jednak wystarczyło, by bawić się przez pół meczu. Oprawa ze strony gospodarzy spodziewanego szału nie zrobiła. Transparent sugerował wielki boom pirotechniczny, natomiast skończyło się na odpaleniu kilkunastu rac, co na tak potężnej przestrzeni jak ich trybuna dało średni efekt . Całość po uzupełnieniu przez chaos z flag, konfetti, serpentyny oraz wspomniane wcześniej świecidełka dała całkiem ładny efekt wizualny. Nawet sektorówka nie razi, bo wiadomo w jakim celu zostało to użyte, zresztą u nas 2 lata temu na derbach użyto podobne. Oflagowanie sektora gospodarzy jakby nieco uboższe niż rok temu, natomiast my udekorowaliśmy płot następująco: Zagłębie (hzl), Na wyprawie, Wielkie Zagłębie, OCB'03, fanatyczni chojnowianie, SZL, Międzyzakładowy Klub Sportowy, Zagłębie Lubin Ponad Wszystko, wyjazdówki Bolesławca, Polkowic, Strzegomia i Ścinawy.


Niestety, piłkarze przegrywają nam derby, choć z perspektywy całego meczu aż tak tragicznie na tle rywala nie wyglądali. Przynajmniej było widać chęci. Po meczu jesteśmy trzymani jeszcze blisko 30 minut na sektorze, w tym czasie nie można było narzekać na nudę. Z jednej strony spinające się wrocławskie żule, z drugiej ochrona przypomniała sobie o gazie łzawiącym do "zabezpieczania" meczu. Pech dla nich chciał, że ktoś pomysłowy wpadł na rozmontowanie stanowisk przeciwpożarowych i wyjął wąż strażacki i gaśnice. Do momentu wypuszczenia nas mieli z nami niemałą przeprawę. Kto wie, może dzięki temu szybciej nas wygoniono do autokarów... Powrót tragiczny, całą drogę mozolnym tempem, wracamy w asyście polewaczki i potężnym wahadłem. W Chojnowie meldujemy się około godziny 1:30.


Na sam koniec tzw. "trzy łyki statystyki" - oficjalną liczbą jest 1357 osób (wspomniana wcześniej liczba chojnowian - 110 osób). Ze zgód odnotowano 12 osób z Zawiszy z flagą fc z Janikowa, 3 osoby z Arki Gdynia. Liczba Odry na tym spotkaniu wyniosła 0, ponieważ grali prestiżowe spotkanie z Rakowem Częstochowa. Natomiast ekipa samochodowa Falubazu stawiła się w liczbie 65 osób z flagą F(h)ZG. Jak widać w porównaniu z zeszłym rokiem, termin ten również odbił się na liczbach naszych zgód, które pewnie w przypadku lepszego terminu wsparłyby nas bardziej okazale. Niemniej jednak dziękujemy każdemu z obecnych z nami na tym wyjeździe! Przed nami wyjazd na wisłę oraz wyjazd Zawiszy do Wrocławia jeszcze w październiku.




Poprzedni mecz
19.12.2016r.

Zagłębie Lubin
2:1
Piast Gliwice
Następny mecz
11.02.2017r.

Górnik Łęczna
vs
Zagłębie Lubin
Facebook