Relacja z ZÄ…bek
Dodane przez m dnia Października 07 2014 22:15:02

Za nami kolejny (ale nie ostatni!) wyjazd w okolice Warszawy. Po Siedlcach przyszło nam wybrać się do Ząbek, a w najbliższych dniach odwiedzimy jeszcze Pruszków. Jak wyglądała wyprawa na mecz z Dolcanem? W jakiej tym razem pojechaliśmy liczbie? Czy działo się coś ciekawego? Odpowiedzi na te oraz inne pytania znajdziecie w rozwinięciu relacji. Zapraszamy!




Treść rozszerzona

Za nami kolejny (ale nie ostatni!) wyjazd w okolice Warszawy. Po Siedlcach przyszło nam wybrać się do Ząbek, a w najbliższych dniach odwiedzimy jeszcze Pruszków. Jak wyglądała wyprawa na mecz z Dolcanem? W jakiej tym razem pojechaliśmy liczbie? Czy działo się coś ciekawego?

Przed niedzielnym spotkaniem można było mieć wątpliwości co do naszej liczby. Z jednej strony nieatrakcyjny rywal, z drugiej – ciekawa okolica i trasa. Wyjazdy słabsze (Siedlce, Rybnik) przeplatamy z dobrymi (Chojnice, Suwałki). Gra piłkarzy również nie przekonuje, jednak w tabeli zajmujemy miejsce premiowane awansem. Dodając do tego brak zorganizowanego transportu i liczbę zapisanych osób… Czyżby kolejny kiepski wyjazd?

Nic bardziej mylnego! W Ząbkach meldujemy się w 170 osób (22 fch), doliczając do tego 25 osób z Falubazu oraz 3 Zawiszaków otrzymujemy liczbę w okolicach 200. Na Dolcan Arena weszło jednak tylko około 50 osób – ci, którzy znaleźli się na liście wyjazdowej. Początkowo były próby dopisywania się na dodatkowe listy, jednak ostatecznie nic z tego nie wyszło. Na szczęście miejscowi mundurowi nie robili problemów, przez co część z nas była pod stadionem i w autach, a pozostali zwiedzali okolice w poszukiwaniu sklepów.

Na trybunie ograniczamy się do dosłownie kilku okrzyków. Wywiesiliśmy 3 flagi – Na wyprawie, OCB 03 i oczywiście naszą wyjazdówkę – fanatyczni chojnowianie. Miejscowi przyozdabiają płot dwiema małymi fanami, formują mały młynek i po kilkudziesięciu minutach ruszają z dopingiem. Szału nie było, ale też nie spodziewaliśmy się cudów. Jako ciekawostkę można dodać, że w pewnym momencie pociągnęli „M-K-S”, co brzmiało jak początek naszego „po życia kres”.

Na boisku huśtawka – piłkarze przegrywali 1:0, wyciągnęli na 1:2 i gdy już wydawało się, że wszystko jest pod kontrolą, Dolcan wyrównał. Skończyło się wynikiem 2:2, podziękowaniach dla piłkarzy za walkę i sprawnym wyjściu z sektora. Po tym pakujemy się do aut i ruszamy w drogę powrotną.

Ale już niedługo wracamy w okolice. Już w środę, 15. października o godzinie 17:45 na etapie 1/8 finału Pucharu Polski spotykamy się ze Zniczem w Pruszkowie, czyli jakieś 30km przed Ząbkami. Czy pojawimy się tam w równie dobrej liczbie? Miejmy nadzieję. Jest jeszcze kilka dni na załatwienie wolnego czy wymiganie się od szkoły. Wszystko w naszych rękach!