Relacja ze Świnoujścia
Dodane przez uzi dnia Listopada 25 2014 09:03:30

Za nami ostatni mecz wyjazdowy w tym roku, a jednocześnie mecz inaugurujący rundę wiosenną. Tym razem przyszło podróżować nad morze a dokładniej do Świnoujścia, gdzie nasi piłkarze zmierzyli się z miejscową Flotą. Zapraszamy do lektury!


Treść rozszerzona

Nie ma wątpliwości że wyjazd do Świnoujścia jest jednym z ciekawszych w pierwszej lidze, może nie pod kątem kibicowskim, a pod kątem egzotyki wyjazdowej. Dosyć daleka choć szybka trasa, przeprawa promem no i oczywiście morze. Niestety tym razem z Flotą przyszło nam się zmierzyć późną jesienią, choć każdy wyjazdowicz wolał by ten mecz oglądać pod koniec rundy wiosennej i nieco przedłużyć sobie wyjazd na plaży.

Do Świnoujścia tak samo jak tydzień wcześniej do Niecieczy decydujemy się wyłącznie na transport samochodowy, którym całą trasę dzięki drogom ekspresowym pokonuje się bardzo sprawnie. Nie organizujemy żadnej zbiórki i nad morze jedziemy jak kto chce. Droga mija bardzo szybko i to w zasadzie na tyle. Duża część aut spotyka się na Mc Donaldzie przed Szczecinem gdzie już czeka szczecińska prewencja i zaczyna swoje "popisy". Na dzień dobry psiarnia wlepia mandaty za używanie niecenzuralnych słów i za wszystko co im się nie podoba. W dalszą trasę ruszamy już pod eskortą prosto pod prom, gdzie czekają na nas kolejne oddziały policji. Na drodze przed promem psiarnia jeszcze trzepie fury i wszystkich legitymuje, po czym na raty pozwala nam ustawiać się w kolejce do promu, przez co nasze auta mieszają się z autami które chciały w innym celu dostać się na wyspę Uznam. Na raty także wjeżdżamy na prom, przez co spora część naszych kibiców wchodzi na sektor dopiero przed końcem pierwszej połowy, a pod sektorem w między czasie trwał dalszy popis psiarni która wlepiała mandaty za damski chuj.

Na sektorze gości w Świnoujściu melduje się 175 kibiców (11 osób z fch) w tym 5 kibiców Zawiszy. Wywieszamy dwie flagi: "Na wyprawie" i wyjazdówkę Bolesławca. Przez cały mecz zaznaczamy obecność kilkoma okrzykami i przyśpiewkami, wokalnie szału nie było. Flota z małym młynkiem, jedną flagą, podczas meczu intonuje z nami antypolicyjne przyśpiewki. Piłkarze jak zwykle fundują nam dreszczyk emocji i po niezbyt udanej drugiej połowie udaje nam się utrzymać wynik ustalony w pierwszej połowie - 2:1. Po meczu dziękujemy piłkarzom i wskakujemy na płot a w zamian piłkarze rzucają nam koszulki. Po meczu całkiem szybko wypuszczają nas z sektora, po czym każdy pakuje się do swoich środków lokomocji i zawija w kierunku południowym do domu. Większość z nas wraca około godziny 19.