Relacja z Legii
Dodane przez m dnia Listopada 06 2013 20:15:57

Drugi wyjazd z tzw. małego maratonu wyjazdowego wypadł nam do Warszawy na Legię. Zapraszamy na relację!




Treść rozszerzona

Drugi wyjazd z tzw. małego maratonu wyjazdowego wypadł nam do Warszawy na Legię. Termin na pierwszy rzut oka wydawałoby się dość sprzyjający, aczkolwiek zbiegł się niestety ze Świętem Zmarłych, a co za tym idzie sporo ludzi w tym czasie było w rozjazdach. Bardzo słaba gra piłkarzy, drugi w roku kalendarzowym wyjazd na Legię, zimno i ogólnie dość późno mecz. Dobra, koniec żartów. Nie ma co szukać na siłę usprawiedliwień, niestety po raz drugi z rzędu notujemy słabszą liczbę na wyjeździe i to się musi w końcu zmienić, a szansa na rehabilitację jest już za kilka dni w Szczecinie.

Tradycyjnie SSZL zorganizowało na wyjazd autokary, których do stolicy wybrały się 2 sztuki. Na miejscu dołączyła jeszcze ekipa samochodowa i na godzinę przed meczem można było rozpocząć szturm na bramki wejściowe. Trzeba uczciwie przyznać, że zmieniło się pod tym względem na stadionie Legii po sławetnym wyjeździe Górnika. Być może duży wpływ miała na to nasza liczba, jednak wyglądało to całkiem sprawnie. Osoby, które nie były na liście bez problemu mogły się do niej dopisać, nawet ludzie, którym alkomat udowodnił spożycie zostali w większości wpuszczeni na obiekt. W sumie na stadionie zameldowało się nas 180 osób (w tym 19 to stanowiła nasza chojnowska liczba). Sektor udekorowaliśmy we flagi: Na wyprawie, fanatyczni chojnowianie i OCB'03.

Początkowo wydawało się, że jest moc i chęć na dopingowanie, ale jednak popisy wokalne tego dnia zdecydowanie odpuszczamy ze względu na naszą liczbę i głośno dopingujących Legionistów, przez których przebić się szans nie mieliśmy. Jedynie kilkukrotnie podczas przestojów gospodarzy wtrącamy "swoje", aż do momentu utraty pierwszego gola. Później już tylko dopasowaliśmy się poziomem do piłkarzy, którzy standardowo w tym sezonie dostają oklep, tym razem nawet nie próbując powalczyć.

Po meczu ze zblazowanymi minami podchodzą pod sektor nasi gwiazdorzy, my im "dziękujemy" za walkę okrzykami "Co wy robicie, w końcu nas z ligi spuścicie" i "Jak się nie chce, to spierdalać"... no i kilku spierdoliło nazajutrz do Pragi na imprezę. Prędzej czy później takie olewanie barw, które przywdziewają odbije im się czkawką.

Przed nami wyprawa na szczecińską Papricanę, na której musimy się godnie pokazać. Nie jeździmy dla piłkarzy - Zagłębie TO MY, kibice. To od nas w głównej mierze zależy jak nas będą postrzegać w kraju! Dla specjalistów od piłkarskich tabelek i tak od 5 lat (powrotu do Ekstraklasy) uchodzimy za ogórków, za to w kwestii kibicowskiej jest zdecydowanie odwrotnie i musimy udowodnić, że ostatnie słabsze wyjazdy to było tylko potknięcie!

WSZYSCY DO SZCZECINA!!!